wszystko się zmienia. czas leci nieubłaganie. mój brat będzie ojcem. niespodziewanie, jak to bywa w wielu przypadkach. a może spodziewnie jak się nie uważa... cholera wie... jakoś nie umiem sobie z tym poradzić. bo to oznacza koniec naszej małej rodzinki. pojawią się nowe osoby. wedrą w uporządkowany schemat... chyba jestem zła, że sobie nie umiem z tym poradzić. bo się boję. boję się jak to teraz będzie. jak oni sobie poradzą? cały czas mi się to kołacze po głowie: JAK TO BĘDZIE??? czas pokaże. jak zwykle. bo coż innego? będę ciocią. i to cholernie bliską. a właściwie daleką bo i tak siedzę w Wawce a nie w Tarnowie. nie będzie mnie przy tym wszystkim jak zwykle. wszystko przemyka obok jak rozpędzony pociąg. a ja mam wrażenie że stoje nie na tym peronie co trzeba. czas pokaże...
Najnowsze Wpisy
i tak to się działo. lato przawie przeminęło... mam ochotę powiedzieć: buuuuuuuu... ja tak nie chcę. ale mówić to ja sobie mogę. i tak nic nie poradzę na upływajacy czas. cieszę się, że przynajmniej skończyły się moje kłopoty z samochodem i już się rozpakowałam na nowym mieszkanku. ufff... nawet się juz z nim oswoiłam, tylko jeszcze drzwi z Doty musimy założyć do naszego pokoiku bo w ścianie tylko taka ogromna prostokątna dziura straszy... zbliża się wrzesień a ja ciagle nie wiem jak będzie z moją szkołą.. zdam te cholerny egzaminy, obronie się czy jeszcze nie... jestem już zmęczona... bujam się już od dłuższego czasu i może lenistwo jest słodkie, ale w tym przypadku to zabójstwo... muszę się wziąc w garść i załatwić to do końca. i znów będę lawirować miedzy terminami zjazdów a wyjazdami na zawody. szczególnie że się rok przedolimpijski zaczyna... i już na nic nie będę mieć czasu... a mnie się chce znaleźć kogośdo kogo mogłabym się wyżalić przytulona i kogoś kto się będzie ze mną cieszył jak już zdobędę to złoto na olimpiadzie :) oj niepoprawna kobietko... bujam w chmurach wysokich... i jak spadnę to moze sie nie połamię, ale dotkliwie potłukę...
nienawidzę tego :( już miałam taką piękną notkę, napisaną wychuchaną a on mi tem parszywiec komputer ja zniszczył. nie zapisał podlec :( chlip chlip... a taki dzień był dziś ciężki. panny w pracy znów się opierd... szczęka mnie do teraz boli (będą mi musieli niedługo sztuczne zawiasy do niej wstawić) bo chyba z 2000 tel. było, a na te idiotki i kretynki nic nie działa. prośby, groźby, nic!!! nieczułe takie są.. a potem płacz i lament na koniec miesiąca bo lenie premii nie dostały. a jak prosimy by nam pomogły to od razu jest wrzask:
- nie mamy prawa im mówić co mają robić a czego nie
- za bardzo sie przejmujemy pracą
- i dać im święty spokój
nienawidzę tego. czasem mam dość kobiet chociaż sama należe do tego gatunku i wiem że cięzko z nimi dojść do ładu... kobiety... ech...
to chyba takie uczucie jak sie jest lekkim, wypenionym od srodka czyms nieokreslonym nazywa sie szczesciem... tak mi sie wydaje. dzien byl okropny, ale jak juz z niej wyszlam to ulga :) bo telefony dzis dzwonily jkak glupie a kolezanka caly czas siedziala na pauzie bo nie chcialo sie jej rozmawiac. no siedzisz jak ten wyrobnik i zapier... za dwie. niecierpie tego ale coz zrobic. niektorych rzeczy nie przeskoczysz. i potem stalam tak sobie na swiatlach i obserwowalam ludzi na przystanku. troche padalo. stala mloda dziewczyna i kurczowo trzymala spodnice zeby jej nie zmokla a niedaleko niej stala starsza pani z parasolem. minela chwila i ta staruszka podeszla do tej dziewczyny oferujac jej miejsce pod parasolem. i tak sobie pomyslalam ze swiat nie jest taki do konca zly... ze jeszcze mozna zobaczyc dobro... a nie samych egoistow...
spakowałam się wczoraj raniutko i pojechałyśmy z Doty, do niej do domu na Mazury. Małe odreagowanie całego tygodnia. a szczególnie nieszczęsnej środy :( w kazdym razie już ustaliłyśmy, sq... nie dostanie ani grosza więcej. nich robi co chce, my się w sierpniu wynosimy... ale jakby tego było mało, oczywiście wczoraj padało, a słońce dziś wyszło popołudniu. nici z wygrzewania się jak kocice na gorącym słoneczku... a szkoda :) w każdym razie teraz to się będę ale przegrzewać w pracy, bo klima niby działa ale... znów narzekam, a humorek mam cudny, ten tydzień będzie super :) wiem to, czuję... od piątku zaczynamy Puchar Świata i znów zamieszkam na 3 dni w Mariocie :) już się cieszę jak pomyślę o tych śniadaniach i moich ulubionych jajkach po Benedyktyńsku... mniaaaaaam :) palce lizać :)
Linki
Brak linkówKalendarz
| pn | wt | sr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

